Przybiegłam do domu. Pamiętałam, że stary namiot mojego brata powinien być gdzieś na strychu. Miałam szczęście, że dzisiaj był piątek, bo mama na pewno nie pozwoliłaby mi zostać na noc. Pobiegłam do do domu. Zrobiłam cztery kanapki i nalałam soku w szklanki. Pobiegłam do domku. Na pierwszy rzut oka nie zauważyłam jej. Położyłam tacę na małym stoliku nagle zauważyłam, że Maggie siedzi na belce pod sufitem. Jak ona tam wlazła? No tak, zapomniałam, przecież ma skrzydła.
- Złaź z tamtąd, zrobiłam ci kanapki, a wogóle po co ty tam wlazlaś? - zapytałam.
- No wiesz, trzeba umieć się schować. Jak twoje mama wychodziła, to na pewno, by mnie zauważyła, gdybym siedziała na podłodze - powiedziała. - Było mi tam wygodnie więc...
- Ok, zabieraj się do jedzenia, ja idę do domu, po pewną rzecz - uśmiechnęłam się tajemniczo.
- Dobra, to czekam.
Skoczyłam do domu. Wielgaśne pudło leżało na wolnej półce. Zajrzałam do środka. Mam nadzieję, że do tego jest jakaś instrukcja - pomyślałam. Plontanina sznurków i rurek nie wyglądała zachęcająco. Postanowiłam skoczyć po Minty. Na pewno jest w tym bardziej doświadczona.
Po godzinie namiot był gotowy. Minty pomogła, ale musiała od razu lecieć do domu. W sumie to i dobrze, bo wolała bym, żeby nikt nie dowiedział się o Maggie. Mała była zachwycona. Poleciałam po koce i jakieś poduszki. Nagle sobie przypomniałam. No tak jak mogłam zapomnieć! Przecież to niemożliwe, żeby mama się zgodziła. Napewno powie, żeby mój młodszy brat też nocował ze mną, a on jej wszystko wygada. Wtem do głowy przyszedł mi niezły pomysł. Przecież niedługo ze szkoły mieliśmy wyjeżdżać na biwak. Mogłam powiedzieć, że chcę się przygotować na wyjazd i oswoić ze spaniem poza domem. A gdyby mama powiedziała, czy sama nie będę się bała, powiem, że będzie ze mną Gwiazdka! To był pomysł. Samej kotki nie było, ale na pewno znalazła by się pod wieczór. Mój młodszy brat nazywany przeze mnie Małym, był u kolegi, i nie było możliwości, że by nam przeszkadzał. Całe popołudnie zleciało nam na różnych grach i zabawach, a gdy zapytałam mamę o pozwolenia, zgodziła się. W nocy siedziałyśmy z Maggie i rozmawiałyśmy. Zgodnie z moimi przewidywaniami Gwiazdka wróciła, a mój brat był tak zmęczony, że nawet nie chciał spać w namiocie. Kiedy mała już zasneła spojrzałam na nią. Słodko wyglądała.
Położyłam się i nawet nie wiem kiedy sama zasnełam.
Rano obudziła mnie słońce. Maggie jeszcze spała, a ja rozejrzałam się dokoła. Kogoś mi brakowało. No tak, gdzie Gwiazdka? Poza tym jak to słońce tu wpada? Nagle zorientowałam się, że wejście nie jest do końca zamknięte. Kto mógł to rozsunąć? Gwiazdka nie dała by rady. Wygramolilam się spod koca i nagle zauważyłam kartkę, na której było coś nabazgrane. ,, Jak się obudzisz, to przyjdź do domu " rozpoznałam koślawe pismo Małego. No nie, więc już po mnie - pomyślałam.
Jak myślałam, w domu czekała na mnie bura. Mama darła się na mnie przez dobre pół godziny, że przeprowadzam włuczengów do domu itp, itd. Próbowałam jej wszystko wytłumaczyć, że Maggie ma 7 lat i, że jest z domu źrebieńcia, ale to jeszcze pogorszyło moja sytuację. Kazała przyprowadzić małą jak tylko się obudzi do domu. No ładnie...
Przyszykowałam małą na niezbyt miłą rozmowę. Mimo wszystko mama wydawała się opanowana i spokojnie rozmawiała z Maggie. Dała jej nawet śniadanie, a ja dostałam tylko ochrzan. Dla zbicia czasu poszłam do brata. Mały spał, ale jak się przyjrzałam tylko udawał.
Byłam na niego zła, ale odpuściłam. Nie miałam czasu z nim się kłócić. Zeszłam do kuchni. Mama siedziała z wesołą mina a Maggie śmiała się od ucha do ucha.
- Co jest? - te uśmiechy wydały mi się podejrzane.
- Kochanie, będziesz miała współlokatorkę - odpowiedziała mama.
- Co?? -nic nie zajarzyłam.
- Nie rozumiesz, będę twoją siostrą!!!- Maggie zaczęła skakać z radości, a ja przyłączyłam się do niej.
----------------------------
Hejka, hejka. Sorki, miałam wcześniej wstawić ale nie dałam rady, bo zdjęcie mi nie chciało się przesłać. I jeszcze szkoła. No ale na reszcie jest.
Ps. W poprzednim poście zapomniałam wspomnieć o Ance. Thx, że tu wchodzisz.
sobota, 24 września 2016
niedziela, 11 września 2016
Maggie
Jak co dzień wychodziłam do szkoły. Zapowiadał się ładny dzień. Nagle zauważyłam jakiś ruch w małym domku, zrobionym dla mnie i dla mojego brata. Pomyślałam, że to jeden z tych kocurów z sąsiedztwa, które bezskutecznie próbowały zalecać się do Gwiazdki.
Podeszłam, tam chcąc przegonić to coś. Wtem usłyszałam głos:
- Nie krzywdź mnie, obiecuję zaraz sobie pójdę.
Spojrzałam w tamtym kierunku. Mały, niebieski pegaz, patrzył na mnie prosząco.
- A co ja ci miałabym zrobić? - odpowiedziałam. - Bardziej interesuje mnie jak ty się tu znalazłaś?
- Uciekłam z domu.
- Co??? Jako uciekłaś??? - zdziwiłam się.
- Noooo, ja nie uciekłam z normalnego domu. - odpowiedziała, lekko zmieszana. - Ja uciekłam z domu źrebieńcia (niby coś takiego, jak dom dziecka).
- Yyy??? Przecież to jest z 20 kilometrów od naszego domu, jak nie dalej!!! - mega się zdziwiłam.
- No przeleciałam - odparła jakby nigdy nic.
(Kopara całkowicie mi opadła XD) Zmierzyłam ją wzrokiem. Wyglądała na jakieś 7-8 lat. Lol. Jak taki dzieciak może tyle przelecieć!? Co prawda nie znałam się na tym, ale Minty mówiła, że 10 kilosów to trochę dużo nawet jak na nią. Jak temu małemu dzieciakowi udało się tyle przelecieć???
- Ok, może jesteś zmęczona zaprowadzę cię do domu, i moja mama jakoś się tobą zajmie - powiedziałam.
- Nieee, ona na pewno potem mnie tam odeśle - zauważyła.
- Nie chcesz tam wracać?
- Nie, tam jest okropnie. Pza tym, te wszystkie kucyki, które tam są, nie lubią mnie - posmutniała.
- Jak ty się wogóle nazywasz? - zapytałam. - Ja jestem Pink Rose, a ty?
- Jestem Maggie, ale wszyscy mówili tam na mnie Meg.
- A jak wolisz, żeby cię nazywać?
- Maggie - odpowiedziała.
Myślałam co tu by z nią zrobić. Przecież nie zostawię jej na pastwę losu!
- Ok, poczekaj tu na mnie do 14, o tej porze kończę lekcje, a jak teraz nie pójdę, to będę musiała się usprawiedliwić, a będzie trudno wytłumaczyć powód nie pójścia do szkoły, mamie - rzekłam (XD). Zawsze mogłabym pójść na wagary, ale mama ma zmianę dopiero o 12 i mogła by zobaczyć a to było by źle.
Nagle Maggie zaburczało w brzuchu.
- Chcesz kanapkę? - uśmiechnęłam się.
- A ty co będziesz jadła?
- Spoko mam obiad w szkole - podałam jej kanapkę. - Dobra musze lecieć, bo faktycznie się się spóźnię, i będę miała przechlapane. -powiedziałam.
Do szkoły wpadłam równo z dzwonkiem. Bąknełam do nauczycielki coś o byciu w łazience i zajęłam swoją ławkę. Przez cały dzień myślałam, co by tu zrobić z małą i jak ją ukryć. Wiedziałem, że przed mamą długo nic się nie ukryje.
- Hej co ty taka dzisiaj nie obecna? - nawet nie zauważyłam Minty, która do mnie podeszła.
- Co? Nic nic...
- Przecież widzę, że coś cię gryzie.
- Nooo, przyjeżdża do mnie młodsza kuzynka. Nie wiem jak się nią zająć - skłamałam.
- Proponuję Ci rozłożyć namiot, moje młodsze rodzeństwo, i kuzynostwo to uwielbia - poradziła Minty.
- Hmmm, dobry pomysł - zamyśliłam się. - Dzięki.
- Plose bardzo - uśmiechnęła się.
C.D.N
-------------------------------
Siemka kochani ^-^ (czyli Karolino, niewiadoma osobo i 2 Francuzów, którzy wpadłi tu przypadkiem) Dawno nie pisałam, ale jestem. Czemu nie było postów? Sama nie wiem, jakoś tak się złożyło. W każdym razie dzisiaj wstawię jeszcze drugą część z obrazkiem Maggie. Czy podobało ci się to co było u góry? Jeśli tak to proszę napisz koma. Pozdro :*
Podeszłam, tam chcąc przegonić to coś. Wtem usłyszałam głos:
- Nie krzywdź mnie, obiecuję zaraz sobie pójdę.
Spojrzałam w tamtym kierunku. Mały, niebieski pegaz, patrzył na mnie prosząco.
- A co ja ci miałabym zrobić? - odpowiedziałam. - Bardziej interesuje mnie jak ty się tu znalazłaś?
- Uciekłam z domu.
- Co??? Jako uciekłaś??? - zdziwiłam się.
- Noooo, ja nie uciekłam z normalnego domu. - odpowiedziała, lekko zmieszana. - Ja uciekłam z domu źrebieńcia (niby coś takiego, jak dom dziecka).
- Yyy??? Przecież to jest z 20 kilometrów od naszego domu, jak nie dalej!!! - mega się zdziwiłam.
- No przeleciałam - odparła jakby nigdy nic.
(Kopara całkowicie mi opadła XD) Zmierzyłam ją wzrokiem. Wyglądała na jakieś 7-8 lat. Lol. Jak taki dzieciak może tyle przelecieć!? Co prawda nie znałam się na tym, ale Minty mówiła, że 10 kilosów to trochę dużo nawet jak na nią. Jak temu małemu dzieciakowi udało się tyle przelecieć???
- Ok, może jesteś zmęczona zaprowadzę cię do domu, i moja mama jakoś się tobą zajmie - powiedziałam.
- Nieee, ona na pewno potem mnie tam odeśle - zauważyła.
- Nie chcesz tam wracać?
- Nie, tam jest okropnie. Pza tym, te wszystkie kucyki, które tam są, nie lubią mnie - posmutniała.
- Jak ty się wogóle nazywasz? - zapytałam. - Ja jestem Pink Rose, a ty?
- Jestem Maggie, ale wszyscy mówili tam na mnie Meg.
- A jak wolisz, żeby cię nazywać?
- Maggie - odpowiedziała.
Myślałam co tu by z nią zrobić. Przecież nie zostawię jej na pastwę losu!
- Ok, poczekaj tu na mnie do 14, o tej porze kończę lekcje, a jak teraz nie pójdę, to będę musiała się usprawiedliwić, a będzie trudno wytłumaczyć powód nie pójścia do szkoły, mamie - rzekłam (XD). Zawsze mogłabym pójść na wagary, ale mama ma zmianę dopiero o 12 i mogła by zobaczyć a to było by źle.
Nagle Maggie zaburczało w brzuchu.
- Chcesz kanapkę? - uśmiechnęłam się.
- A ty co będziesz jadła?
- Spoko mam obiad w szkole - podałam jej kanapkę. - Dobra musze lecieć, bo faktycznie się się spóźnię, i będę miała przechlapane. -powiedziałam.
Do szkoły wpadłam równo z dzwonkiem. Bąknełam do nauczycielki coś o byciu w łazience i zajęłam swoją ławkę. Przez cały dzień myślałam, co by tu zrobić z małą i jak ją ukryć. Wiedziałem, że przed mamą długo nic się nie ukryje.
- Hej co ty taka dzisiaj nie obecna? - nawet nie zauważyłam Minty, która do mnie podeszła.
- Co? Nic nic...
- Przecież widzę, że coś cię gryzie.
- Nooo, przyjeżdża do mnie młodsza kuzynka. Nie wiem jak się nią zająć - skłamałam.
- Proponuję Ci rozłożyć namiot, moje młodsze rodzeństwo, i kuzynostwo to uwielbia - poradziła Minty.
- Hmmm, dobry pomysł - zamyśliłam się. - Dzięki.
- Plose bardzo - uśmiechnęła się.
C.D.N
-------------------------------
Siemka kochani ^-^ (czyli Karolino, niewiadoma osobo i 2 Francuzów, którzy wpadłi tu przypadkiem) Dawno nie pisałam, ale jestem. Czemu nie było postów? Sama nie wiem, jakoś tak się złożyło. W każdym razie dzisiaj wstawię jeszcze drugą część z obrazkiem Maggie. Czy podobało ci się to co było u góry? Jeśli tak to proszę napisz koma. Pozdro :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
