sobota, 24 września 2016

Maggie c.d

Przybiegłam do domu. Pamiętałam, że stary namiot mojego brata powinien być gdzieś na strychu. Miałam szczęście, że dzisiaj był piątek, bo mama na pewno nie pozwoliłaby mi zostać na noc. Pobiegłam do do domu. Zrobiłam cztery kanapki i nalałam soku w szklanki. Pobiegłam do domku. Na pierwszy rzut oka nie zauważyłam jej. Położyłam tacę na małym stoliku nagle zauważyłam, że Maggie siedzi na belce pod sufitem. Jak ona tam wlazła? No tak, zapomniałam, przecież ma skrzydła.
- Złaź z tamtąd, zrobiłam ci kanapki, a wogóle po co ty tam wlazlaś? - zapytałam.
- No wiesz, trzeba umieć się schować. Jak twoje mama wychodziła, to na pewno, by mnie zauważyła, gdybym siedziała na podłodze - powiedziała. - Było mi tam wygodnie więc...
- Ok, zabieraj się do jedzenia, ja idę do domu, po pewną rzecz - uśmiechnęłam się tajemniczo.
- Dobra, to czekam.
Skoczyłam do domu. Wielgaśne pudło leżało na wolnej półce. Zajrzałam do środka. Mam nadzieję, że do tego jest jakaś instrukcja - pomyślałam. Plontanina sznurków i rurek nie wyglądała zachęcająco. Postanowiłam skoczyć po Minty. Na pewno jest w tym bardziej doświadczona.
Po godzinie namiot był gotowy. Minty pomogła, ale musiała od razu lecieć do domu. W sumie to i dobrze, bo wolała bym, żeby nikt nie dowiedział się o Maggie. Mała była zachwycona. Poleciałam po koce i jakieś poduszki. Nagle sobie przypomniałam. No tak jak mogłam zapomnieć! Przecież to niemożliwe, żeby mama się zgodziła. Napewno powie, żeby mój młodszy brat też nocował ze mną, a on jej wszystko wygada. Wtem do głowy przyszedł  mi niezły pomysł. Przecież niedługo ze szkoły mieliśmy wyjeżdżać na biwak. Mogłam powiedzieć, że chcę się przygotować na wyjazd i oswoić ze spaniem poza domem. A gdyby mama powiedziała, czy sama nie będę się bała, powiem, że będzie ze mną Gwiazdka! To był pomysł. Samej kotki nie było, ale na pewno znalazła by się pod wieczór. Mój młodszy brat nazywany przeze mnie Małym, był u kolegi, i nie było możliwości, że by nam przeszkadzał. Całe popołudnie zleciało nam na różnych grach i zabawach, a gdy zapytałam mamę o pozwolenia, zgodziła się. W nocy siedziałyśmy z Maggie i rozmawiałyśmy. Zgodnie z moimi przewidywaniami Gwiazdka wróciła, a mój brat był tak zmęczony, że nawet nie chciał spać w namiocie. Kiedy mała już zasneła spojrzałam na nią. Słodko wyglądała.

Położyłam się i nawet nie wiem kiedy sama zasnełam.
Rano obudziła mnie słońce. Maggie jeszcze spała, a ja rozejrzałam się dokoła. Kogoś mi brakowało. No tak, gdzie Gwiazdka? Poza tym jak to słońce tu wpada? Nagle zorientowałam się, że wejście nie jest do końca zamknięte. Kto mógł to rozsunąć? Gwiazdka nie dała by rady. Wygramolilam się spod koca i nagle zauważyłam kartkę, na której było coś nabazgrane. ,, Jak się obudzisz, to przyjdź do domu " rozpoznałam koślawe pismo Małego. No nie, więc już po mnie - pomyślałam.
Jak myślałam, w domu czekała na mnie bura. Mama darła się na mnie przez dobre pół godziny, że przeprowadzam włuczengów do domu itp, itd. Próbowałam jej wszystko wytłumaczyć, że Maggie ma 7 lat i, że jest z domu źrebieńcia, ale to jeszcze pogorszyło moja sytuację. Kazała przyprowadzić małą jak tylko się obudzi do domu. No ładnie...
Przyszykowałam małą na niezbyt miłą rozmowę. Mimo wszystko mama wydawała się opanowana i spokojnie rozmawiała z Maggie. Dała jej nawet śniadanie, a ja dostałam tylko ochrzan. Dla zbicia czasu poszłam do brata. Mały spał, ale jak się przyjrzałam tylko udawał.
Byłam na niego zła, ale odpuściłam.  Nie miałam czasu z nim się kłócić. Zeszłam do kuchni. Mama siedziała z wesołą mina a Maggie śmiała się od ucha do ucha.
- Co jest? - te uśmiechy wydały mi się podejrzane.
- Kochanie, będziesz miała współlokatorkę - odpowiedziała mama.
- Co?? -nic nie zajarzyłam.
- Nie rozumiesz, będę twoją siostrą!!!- Maggie zaczęła skakać z radości, a ja przyłączyłam się do niej.
----------------------------
Hejka, hejka. Sorki, miałam wcześniej wstawić ale nie dałam rady, bo zdjęcie mi nie chciało się przesłać. I jeszcze szkoła. No ale na reszcie jest.
Ps. W poprzednim poście zapomniałam wspomnieć o Ance. Thx, że tu wchodzisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz