Weszłam do klasy z dyrekrorką. Spojrzałam na nich. ,, Dużo tu ich " pomyślałam. Dyrektorka rozpoczęła przemowę.
- Słuchajcie kochani. To wasza nowa koleżanka. Ma na imię Pink Rose. Proszę zaopiekujcie się nią dobrze.
Dyrka coś tam sobie jeszcze gadała, a ja rozglądałam się po klasie. Większość wydawała się miła. Widać było, że w tej klasie przeważają dziewczyny. Mała grupka chłopaków siedziała na końcu rzędu. Nie byli zabardzo zainteresowa-ni. Dyrektorka chyba też to zauważyła.
- Chłopcy, wiem że w waszym wieku większość nie grzeszy rozumem ale może zwrócili byście chociaż minimum uwagi na to co mówię - kiedy to mówiła większość dziewczyn zaczęła dyskretnie chichotać.
Wróciła jeszcze na chwilę do ględzenia, a ja wróciłam do rozglądania.
Z przodu była wolna ławka. Na drugiej ławce siedziała pegazica o miętowym kolorze z piękną grzywą. Za nią byly jakieś dziewczyny. Na końcu siedzieli chłopaki. Z prawej strony było podobnie tylko, że w przedostatniej ławce siedziały trzy dziewczyny. Jedna z nich siedziała po środku i najwyraźniej mi się przyglądała. Miałam wrażenie że patrzy się raz na mnie, a raz na mój bok ( nie mam niestety jeszcze znaczka). Była ona alikornem i sprawiała wrażenie jakby była władczynią całej klasy.
- Usiądź, Pink Rose - z zamyślenia wyrwał mię głos nauczycielki.
Usiadłam obok miętowej pegazicy.
- Czy to miejsce jest wolne? - zapytałam.
- Co? A, tak jasne. Siedaj - powiedziała zamyślonym głosem.
Zaczęła się lekcja.
-------------------------------------
O lol. Trochę to długie nie? Ale co? Miałam coś napisać w egzaminy i co? Lipa. Poza tym tyle tych sprawdzianów... Co ja mam robić? Mam masę pomysłów na następne notki ale nie mam ich kiedy napisać. No dobra. Następna notka za najwięcej 2 tyg. ( i tak tego pewnie nikt nie czyta ale dobra)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz