niedziela, 26 czerwca 2016

Wracałam do domu kopiąc kamyk.
- Świetnie, poprostu super - najpierw ta kłótnia z Ice Heart, potem jeszcze odpowiedź z fizyki. Niby coś wiedziałam i temat był w miarę łatwy. Ale i tak dostałam 4-. Do tego autorka listu, Minty, nie pojawiła się. 
Powoli szłam drogą. Nagle usłyszałam trzepot skrzydeł. Obok mnie wylądowała miętowa pegazica. 
- Hej! Jestem Minty. Napisałam do ciebie wtedy ten liścik na chemii. Sorki, że wcześniej do ciebie nie przyszłam, ale nie mogłam. Musiałam iść do pokoju nauczycielskiego, potem mnie koleżanka zagadała, a jeszcze później miałam obiad, a potem...
- Dobra, już starczy- powiedziałam. - Do-brze, że teraz przyszłaś.
- Dzięki, a wiesz co, Jej to chyba nikt nie lubi. Ona jest taka wredna. Tak naprawdę nikt prawie nigdy Jej się nie postawił a ty proszę, od razu! Podziwiam ciebie i gdybym umiała pisać artykuły do gazetki szkolnej to bym już dawno o tobie napisała - trajkorała Minty. - A tak wogóle to gdzie mieszkasz?
- Tutaj, niedaleko. Kawałek za tym zakrętem.
- Tak? Ja mieszkam tam w domu z czerwonym dachem - Minty wskazała biały dom wśród drzew.- Odprowadzę cię, przecież mam skrzydła raz dwa będę w domu.
- Spoko, mi to nie przeszkadza.
Słyśmy tak  gadając sobie. Dowiedziałam się od niej wiele, bo szczerze mówiąc, usta jej się nie zamykały.
Pożegnaliśmy się przy furtce. Weszłam do domu i poszłam na górę. Walnełam się na łóżko, głową w dół.
- I co tam? - zapytała Gwiazdka spoglądając na mnie.
- Nic ciekawego, poza tym, że moja klasa jest ogromna, przewodzi nią zrozumiała Barbie, a jednej dziewczynie na przerwach i poza szkołą buzia się nie zamyka. Ale szkoła jak szkoła - spojrzałam na nią z uśmiechem.
- taka normalka ;) .
---------------------------------
Sory, sory sory, że mnie nie było ale nie miałam czasu, netu i będzie jeszcze z 50 powodów dla których nie mogłam wstawić tego posta. No ale teraz go wstawiam i jest dobrze. Niewiem czy to moja koleżanka tak cały czas wchodzi na bloga, czy to ktoś ze świata ale dzięki bo mam już chyba 170 wyświetleń. Jak się podobało to zostaw komentarz! 

czwartek, 26 maja 2016

Dzień Matki

Dzisiaj oprócz Bożego Ciała jest dzień Matki! Postanowiłam powstawać tapetki z mlp i związane z dniem Matki. Sorki, że będzie dużo Twilight,  ale nie mogłam innych znaleźć.
 Parę dla odmiany


 No i Twilight


Mówiłam?

piątek, 20 maja 2016

Tapetki

Dzisiaj chciała bym powstawać tapetki, które znalazłam w necie. Na początek coś takiego :
Sweet nie?
Kolejne
Mokra Trixe :
Posiedzonko:
Najlepsza jest mina R.D. XD
A wy jak sądzicie? 

poniedziałek, 16 maja 2016

Przerwa

Nareszcie skończyła się długa i strasznie nudna godzina wychowawcza. Rzuciłam rzeczy do plecaka i wyszłam z sali. Zaczynała się 5 minutowa przerwa. Siadłam pod ścianą. Nagle usłyszałam nade mną głos:
- Ej, ty mała coś ty, nie masz znaczka?
Podniosłam wzrok i zobaczylam niebieską alikornice, która wtedy siedziała na tyłach.
- Co boisz się mi odpowiedzieć? - zapytała szyderczo, a jej koleżanki zachichotaly.
- A ty co, jesteś alikornem i myślisz, że wszystko Ci wolno? - wstałam. To ją zabiło z tropu ale tylko na chwilę. Widać niespodziewała się, że jej odpowiem.
- Czy ty coś mówiłaś? - zapytała.
- Tak, mówiłam. To, że jesteś alikornem nie znaczy, że jesteś jakąś księżniczką. A to, że nie mam jeszcze znaczka, to nie twoja sprawa. - Odpowiedziałam
Tamta chciała coś jeszcze powiedzieć ale zagłuszył ją dźwięk dzwonka.
- Czekaj, jeszcze zobaczysz.
Pobiegła po plecak, a ja stanełam pod salą.
Na lekcji dostałam liścik.
,, Podobało mi się to, jak postawiłaś się Ice Heart. Dużo osób się temu przysłuchiwało. Jej prawie nikt nie lubi, oprócz  jej nierozłącznych przyjaciółek. Możliwe, że na następnej przerwie parę osób ci pogratuluje, pod warunkiem, że Jej nie będzie.
                                Minty"
_________________
Kolejna notka już za mną. Trochę późno, ale jest. Mam tyle pomysłów, ale nie wiem jak je zapisać. Zostaw komentarz jeśli Ci się podobało!

niedziela, 1 maja 2016

Nowa szkoła

Weszłam do klasy z dyrekrorką. Spojrzałam na nich.   ,, Dużo tu ich "  pomyślałam. Dyrektorka rozpoczęła przemowę.
- Słuchajcie kochani. To wasza nowa koleżanka. Ma na imię Pink Rose. Proszę zaopiekujcie się nią dobrze.
Dyrka coś tam sobie jeszcze gadała, a ja rozglądałam się po klasie. Większość wydawała się miła. Widać było, że w tej klasie przeważają dziewczyny. Mała grupka chłopaków siedziała na końcu rzędu. Nie byli zabardzo zainteresowa-ni. Dyrektorka chyba też to zauważyła.
- Chłopcy, wiem że w waszym wieku większość nie grzeszy rozumem ale może zwrócili byście chociaż minimum uwagi na to co mówię - kiedy to mówiła większość dziewczyn zaczęła dyskretnie chichotać.
Wróciła jeszcze na chwilę do ględzenia, a ja wróciłam do rozglądania.
Z przodu była wolna ławka. Na drugiej ławce siedziała pegazica o miętowym kolorze z piękną grzywą. Za nią byly jakieś dziewczyny. Na końcu siedzieli chłopaki. Z prawej strony było podobnie tylko, że w przedostatniej ławce siedziały trzy dziewczyny. Jedna z nich siedziała po środku i najwyraźniej mi się przyglądała. Miałam wrażenie że patrzy się raz na mnie, a raz na mój bok ( nie mam niestety jeszcze znaczka). Była ona alikornem i sprawiała wrażenie jakby była władczynią całej klasy.
- Usiądź, Pink Rose - z zamyślenia wyrwał mię głos nauczycielki.
Usiadłam obok miętowej pegazicy.
- Czy to miejsce jest wolne?  - zapytałam.
- Co? A, tak jasne. Siedaj - powiedziała zamyślonym głosem.
Zaczęła się lekcja.
-------------------------------------
O lol. Trochę to długie nie? Ale co? Miałam coś napisać w egzaminy i co? Lipa. Poza tym tyle tych sprawdzianów... Co ja mam robić? Mam masę pomysłów na następne notki ale nie mam ich kiedy napisać. No dobra. Następna notka za najwięcej 2 tyg. ( i tak tego pewnie nikt nie czyta ale dobra)

sobota, 16 kwietnia 2016

Jutro idę do nowej szkoły. Jak tam będzie? Pewnie są potworzone różne grupy. Może znajdę jakąś koleżankę.  Mam przynajmniej taką nadzieję.
- Różyczko, czy spakowałaś już swój plecak?
- Prawie, mamo. Nie wiem, Gwiazdko, brać kredki?
- Jak chcesz. W sumie to nie masz jutro artystycznych, a wyrazie co możesz przecież nie wiedzieć - miaukneła kotka, chociaż ja ją zrozumiałam.
- No w sumie masz rację - przytaknełam i zaczęłam się pakować.
Wieczorem nie mogłam usunąć. Przewracałam się z boku na bok. Gwiazdeczka spała, a księżyc raził mnie swoim światłem. Nie mogłam się oprzeć. Podeszłam do okna i zaczęłam wpatrywać się w nocne niebo. Słyszałam kiedyś od mamy opowieść o tym, jak Księżniczka Luna została zesłana na księżyc. Moim zdaniem ona stała się zła dla tego, że nikt nie patrzył się na jej piękne dzieło, no bo w nocy wszystkie kucyki śpią.
Myślałam tak przez kawałek do póki nie zrobiło mi się zimno.
No - pomyślałam - trzeba wracać do łóżka, bo jutro rano nie wstanę.
Ostatni raz spojrzałam na piękny, zimowy krajobraz z cudownym niebem.
- Dobranoc Luno- szepnełam i wróciłam do łóżka.
--------------------------
Jak wam się podobało? Sorki, że tak późno ale nie miałam ani czasu, ani internetu. W każdym razie w poniedziałek, wtorek i środę są egzaminy gimnazjalne i może uda mi się coś napisać.
Ps. Ktoś odwiedził mojego bloga. Dzięki wielkie tej osobie!

piątek, 8 kwietnia 2016

Historia Gwiazdeczki

Gwiazdeczka jest kotką i moją jedyną przyjaciółką. Tylko ja ją rozumiem i umiem z nią rozmawiać.Nie jest ona z nami od początku, a jej historia przed naszym znalezieniem jej jest bardzo smutna. Sama mi o niej opowiadała.
        Historia Gwiazdeczki.
Gwiazdka urodziła się w miłym domu pełnym  radości i dobroci. Miała siostrę i brata. Ich mama była najlepszą kotką na świecie. Było im dobrze do puki właścicielom nie zaczęło brakować pieniędzy. Kiedy kocięta podrosły postanowiono, że trzeba będzie je oddać. Gwiazdeczkę zabrała raz pewna pani, która postanowiła, że kotka będzie prezentem urodzinowym dla jej córki. Dziewczynce (która miała ok. 7 lat) po pewnym czasie zwierzątko się znudziło. Któregoś dnia dziewczynka wyszła z kotką na łąkę. I wróciła zostawiając Gwiazdkę samej sobie. Kotka bląkała się po świecie. Pewnego razu wyszliśmy z mamą i moim bratem na dwór na spacer. Wtedy ją znaleźliśmy. Leżała pod krzakiem ledwie żywa z wyczerpania lub głodu. Wzięliśmy ją do siebie i zaopiekowalismy się nią. Teraz mieszka razem z nami. Jest z nami już rok. Nasza kochana Gwiazdka stała się już członkiem naszej rodziny.